„Połamać pióro II” – relacja z konkursu ortograficznego

10 marca 2017 r. w Sali Obrad Rady Wydziału Humanistycznego UMCS odbył się konkurs ortograficzny „Połamać pióro II” zorganizowany przez członków studencko-doktoranckiego Koła Młodych Dydaktyków pod opieką dr Beaty Jarosz z Zakładu Edukacji Polonistycznej i Innowacji Dydaktycznych.

17 uczniów z ponadgimnazjalnych szkół partnerskich Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej wzięło udział w wydarzeniu przygotowanym w ramach grantu Biura Promocji UMCS.

Spotkanie uświetnili swą obecnością prodziekan Wydziału Humanistycznego – prof. dr hab. Małgorzata Karwatowska, dyrektor Instytutu Filologii Polskiej – dr hab. Arkadiusz Bagłajewski oraz dyrektor Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. Komisji Edukacji Narodowej w Lublinie będącej patronem honorowym konkursu – Barbara Rzeszutko. Przybyli uczniowie musieli zmierzyć się z prawdziwym wyzwaniem – przebrnięciem przez meandry nieoczywistych zagadek ortograficznych, którymi ubogacili dyktando członkowie Koła Młodych Dydaktyków – mgr Judyta Wakulak oraz mgr Filip Polakowski (fragment dyktanda prezentujemy poniżej).

Uczestnicy konkursu nie tylko wykazywali się wiedzą, ale też rozbudowali ją dzięki wykładowi dr hab. Moniki Gabryś-Sławińskiej z Instytutu Filologii Polskiej zatytułowanym „Między powagą Sienkiewicza a skandalem Żeromskiego – rzecz o pewnym scenariuszu filmowym”.

Laureatami drugiej edycji konkursu zostali:

  • I miejsce – Damian Chołyst z Liceum Ogólnokształcącego im. ONZ w Biłgoraju;
  • II miejsce – Manuela Cyper z III Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Lubelskiej w Lublinie;
  • III miejsce – Michał Jezierski z Liceum Ogólnokształcącego im. ONZ w Biłgoraju.

Zwycięzcom serdecznie gratulujemy!

Fragment dyktanda

Melchior Strzyżewski – ponadtrzydziestopięcioipółletni skarżyszczanin, pół Polak, pół Austriak, udał się w cosobotni spacer do dyskontu spożywczego, dzierżąc w bladoróżowej dłoni ciemnożółtą, postrzępioną kartkę z wykaligrafowanymi uprzednio produktami. Przydługa lista zawierała: nieprzestarzałe ogórki, chałkę i grahamki, sztukę czerwonokrwistego mięsa wieprzowego, ćwierć kilograma herbatników anyżowych, rzodkiew, karczochy, rzeżuchę, chałwę arachidową, ryż długoziarnisty oraz hawajskie pierożki halibutowo-bakłażanowe. Entuzjasta himalaizmu[,] handryczący się na ogół o błahostki, wyszedłszy przed dom, odetchnął rześkim, kwietniowo-majowym powietrzem. Niespiesznie pobieżył ku skrzyżowaniu, rozmyślając nad arcyurokliwym drobiażdżkiem dla mamy. Zrazu chciał upichcić przepyszny obiad, jednak kuchenne nicnierobienie uprzytomniło mu, że jako kulinarny niezguła winien zrezygnować z heroicznego zamierzenia. Zabukował więc ochoczo dwuosobowy stolik w przydrożnej restauracji „Pasibrzuch”, o której triumfalnie przypomniał sobie w przededniu matczynego święta, i postanowił zabrać matuchnę na najlepsze w mieście risotto z zasmażką i żurawiną oraz homara oprószonego chilli.

Autor tekstu: Emilia Chacińska
Fot. Małgorzata Mac

    Aktualności

    Autor
    Beata Jarosz
    Data dodania
    16 marca 2017