Rozmowa z dr Aleksandrą Tryniecką – autorką książki "Bunky and the Walms"

Zapraszamy do zapoznania się z rozmową z dr Aleksandrą Tryniecką z Katedry Anglistyki i Amerykanistyki UMCS na temat jej nowej książki, czyli świątecznej opowieści pełnej ciepła, magii i niesamowitych przygód.

Nakładem wydawnictwa Wipf and Stock ukazała się książka dla dzieci pt. Bunky and the Walms. The Christmas Story autorstwa dr Aleksandry Trynieckiej z Katedry Anglistyki i Amerykanistyki UMCS.

Bunky and the Walms to opowieść o szlachetności, odwadze, miłości, a także sile przyjaźni. Autorka wprowadza czytelnika w świat świątecznej magii, gdzie marzenia przeplatają się z rzeczywistością. Prowadzi narrację w żartobliwym, a jednocześnie czułym tonie. Zachęca do odwiedzenia Walmlandu, czyli miejsca, w którym można zapomnieć o wszystkich troskach i poznać wiele niezwykłych stworzeń.

Tytułowy Bunky, aby uratować Boże Narodzenie, musi naprawić sanie Świętego Mikołaja i dostarczyć ludziom prezenty na czas. Mimo wielu obaw postanawia stawić czoła największemu wyzwaniu w swoim życiu i wyrusza wraz z przyjaciółmi w daleką, pełną przygód podróż.

Powieść dr Aleksandry Trynieckiej to wzruszająca rodzinna lektura, która spodoba się zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Skąd pomysł na napisanie książki dla dzieci w języku angielskim? Czy to jest Pani debiut literacki?

Bunky and the Walms. The Christmas Story to moja pierwsza książka. Od czwartego roku życia marzyłam o tym, aby pisać i było to moje niezmienne postanowienie. To niezwykłe, że właśnie się spełniło. Marzyłam również o studiach filologicznych, a moim ukochanym językiem obcym stał się język angielski. Lata studiów na UMCS oraz możliwość nauki w gro nie wspaniałych wykładowców, którzy stale inspirowali mnie do dalszej pracy i, w szczególności, do czytania w języku angielskim, sprawiły, że jeszcze bardziej mogłam rozwijać swoją pasję. Czytanie i pisanie w języku angielskim stało się dla mnie prawdziwą przyjemnością. Zachwycają mnie słowa – ich znaczenie i brzmienie, a pisanie książki było właśnie takim odtwarzaniem mojego magicznego świata poprzez ubieranie go w słowa.

Skąd czerpała Pani inspiracje do przygotowania książki Bunky and the Walms. The Christmas Story? Czy może Pani zdradzić kulisy pracy nad książką?

Pomysł na książkę zrodził się jesienią roku 2019 i związany był z bliskimi mi maskotkami. Jedna z nich to właśnie hipopotam Bunky, a właściwie pierwowzór przyszłego Bunky’ego – maskotka, która była pamiątką z wyprawy do Muzeum Brytyjskiego. To taka nietypowa pamiątka z tego miejsca – niebieski hipopotam z uroczymi uszkami i dość nieoczywistym wyrazem twarzy. Z jednej strony wyglądał na uśmiechniętego, a z drugiej – widać było, że ma nieco kwaśną minę. W sklepiku opatrzony był nazwą „hipopotam prehistoryczny”. Od razu spodobał mi się ten budzący wątpliwości wyraz twarzy i to, że hipopotam nie był wyidealizowany, lecz „patrzył na świat” trochę ironicznie, a trochę radośnie, jednocześnie odrobinę się dąsając. Nie był to negatywny wyraz twarzy, lecz raczej taki, który np. wyraża myśl: „a nie mówiłem” albo „i znowu muszę rano wstać”.

Hipopotam był przez to niezwykle uroczy i prawdziwy, a do tego podobno „prehistoryczny”! Zdecydowanie kryła się w nim skomplikowana natura, w zasadzie tak bliska każdemu z nas. Pomyślałam sobie, że za jego wieloznacznym uśmiechem mogą się skrywać liczne literackie przygody i zaczęłam je sobie wyobrażać. Tak narodził się Bunky. Kuzyn Bunky’ego, Rodney, również istnieje naprawdę, podobnie jak prawie wszyscy bohaterowie powieści. Sir Williams to wręcz postać historyczna, gdyż jego pierwowzorem jest prawdziwy szczur – niezwykle mądry i sympatyczny. Tworząc różnorodne postaci zamieszkujące krainę Walmland, chciałam również ukazać ich najlepsze cechy i sprawić, aby czytelnicy spojrzeli pozytywnie na takie stworzenia jak np. szczur, który może być przecież tak interesującą i wspaniałomyślną istotą jak Sir Williams. Jeśli zaś chodzi o rodzinę Bunky’ego – Walmsów, pomysł z nimi związany również narodził się podczas wyjazdu konferencyjnego, gdy wraz z bliską osobą wybraliśmy się na spacer i natknęliśmy na ulicę o nazwie Walm Lane. I tak powstała ulica Walmsów, a następnie – ich cały świat! Na spacerze towarzyszył nam oczywiście prehistoryczny hipopotam.

Praca nad książką była dla mnie ogromną przyjemnością. Pisałam ją w wolnych chwilach i Bunky w końcu stał się częścią mojej codziennej rzeczywistości. Właściwie zostaliśmy sąsiadami. Pisanie było ważną odskocznią od codziennej pracy, a także od zmartwień panujących na świecie. Przenosiło mnie w świat Bunky’ego, gdzie razem przeżywaliśmy niezwykłe przygody, cieszyliśmy się magią pełnej ciepła świątecznej miejscowości, w której zamieszkiwał Bunky i w pewnym momencie okazało się, że Bunky stał się niezwykle podobny do mnie. To chyba zdarza się każdej osobie, która tworzy swoich bohaterów.

Bardzo chciałam napisać książkę pełną ciepła, która mogłaby zapewnić najmłodszych czytelników, że świat może być dobrym, ciekawym i przyjaznym miejscem, którego nie muszą się obawiać; miejscem, gdzie wszystko zależy od tego, jaki punkt widzenia przyjmiemy i jak będziemy formować nasze myśli. Wystarczy, że docenimy to, co mamy, i już będzie nam w tym świecie o wiele weselej. A może się okazać, że mamy naprawdę dużo, jeśli nie wszystko. Książka dedykowana jest najmłodszym czytelnikom, ale również dorosłym, którzy chcieliby przenieść się do świata zarówno spokojnego i pełnego dobra, jak i wypełnionego niezwykłymi przygodami bohaterów.

Czy planuje Pani kontynuację przygód Bunky’ego lub też inne opowieści dla dzieci?

Pisanie i tworzenie alternatywnych literackich światów jest moją pasją i marzę o tym, aby pisać przez resztę życia. Jest to dla mnie wielka radość i mam nadzieję, że moje prace mogą sprawić radość także innym osobom. Mam również nadzieję, że czytelnicy zaprzyjaźnią się z moimi bohaterami. Bunky jest mi bardzo bliski i z pewnością przeżyje w przyszłości wiele przygód, a świąteczny tom nie będzie ostatnim. W kolejnej części Bunky spędzi wakacje w towarzystwie przyjaciół poznanych podczas świąt, ponownie odwiedzi pewne szczególne miejsce, będzie się zmagał z matematycznym wyzwaniem w szkole i przekona się, że ważniejsza od osiągnięcia sukcesu jest sama droga, która do niego prowadzi.

Rozmawiała Ewa Kawałko-Marczuk

    Aktualności