Wszystkie przypadki Jakuba Piątka

11 grudnia br. w ramach cyklu #Meetup_UMCSxSantander gościliśmy Jakuba Piątka – jednego z najlepszych polskich motocyklistów. Spotkanie odbyło się w auli Instytutu Informatyki UMCS.

Kuba, bo tak na niego mówią znajomi, mimo wielu życiowych niepowodzeń i towarzyszącemu pechowi nie załamał się i odniósł spektakularne sukcesy. Na spotkaniu tryskał humorem:

– Stoję dzisiaj przed wami bez kasku, a to dla mnie nowość w występach publicznych – żartował.

Piątek opowiadał o swojej karierze, którą rozpoczął w wieku 3 lat:

– Tata [Dariusz Piątek, znany motocyklista i biznesmen – przyp. red.] kupił mi wtedy pierwszy motocykl elektryczny. I tak się zaczęło.

W wieku 5 lat bohater spotkania jeździł już motocyklem spalinowym. Jako 11-latek zdobył licencję sportową i zaczął startować w zawodach. Pierwszy poważny wypadek miał w Olsztynie. Spędził dwa miesiące w gipsie założonym od pasa po szyję. To jednak upartego Jakuba nie zraziło. Jako 15-latek był już na podium mistrzostw Polski.

– Do złota zabrakło wówczas jednego punktu – mówił, pokazując jednocześnie na wyświetlaczu multimedialnym wyniki klasyfikacji mistrzostw.

Ten pechowy, brakujący punkt będzie mu towarzyszył w klasyfikacjach przez kilka lat. Często, w karierze zawodnika, przeszkadzała także zła pogoda.

– Mogłem zająć pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej, ale ostatnie zawody odwołano z powodu burzy – tłumaczył Piątek.

Tego rodzaju przeszkody nie zniechęciły jednak młodego sportowca. W następnych sezonach zajmował pierwsze lub drugie lokaty.

– Dzieliliśmy się tytułami z bratem. Raz on wygrywał, raz ja – mówił Piątek.

W następnych latach nastąpiła seria ciężkich wypadków. W Radomiu został potrącony przez innego zawodnika. Ale znowu to go nie złamało.

– Po tym zdarzeniu zacząłem kręcić rekordy życiowe – opowiadał. Małymi kroczkami piąłem się w górę w klasyfikacjach – tłumaczył.

Przełomem w karierze Jakuba był 2013 rok i Akademia Orlen Team. Po rocznych sprawdzianach i testach wybrano kilku najlepszych. Piątek trafił wówczas na prestiżowe zawody do Abu Dabi.

– To był szok. W pierwszym etapie ginie zawodnik. W kolejnym Kuba Przygoński (kolega z drużyny Orlenu) łamie kręgosłup. Ale udało mi się zająć siódme miejsce w klasyfikacji generalnej – wspominał motocyklista.

W 2015 roku Jakub wystartował w wymarzonym rajdzie Dakar.

– Wyobraźcie sobie najgorszy dzień życia – mówił do zgromadzonych na sali. – Ten rajd był jeszcze gorszy. Następny pech. Jeden z etapów wyścigu prowadził przez suche słone jezioro, na które tego dnia spadł deszcz. Zasolona woda dosłownie zżarła instalacje motocykla. Musiałem zrezygnować.

Piątek po raz kolejny się nie poddał. Startował w konkursach, lokując się na dobrych pozycjach. Nastał rok 2016 i kolejny Dakar.

– Na którymś odcinku porwała mnie woda, ale dzięki pomocy miejscowych udało mi się cało wyjść z opresji – opowiadał Piątek i pokazywał wstrząsający film z tego zdarzenia. Tym razem odniósł sukces. Jako nieliczny skończył rajd na świetnej 20. pozycji.

W kolejnym Dakarze na pierwszym odcinku, w skutek wywrotki, Piątek złamał rękę. Koniec marzeń. Orlen szukał już kogoś na jego miejsce. Kuba jednak nie poddał się i dzięki mecenatowi władz województwa lubelskiego i miasta Lublin wystartował w Dakarze 2018. Zły los nie odpuszczał jednak i na którymś odcinku zawiódł motocykl.

– Nie chciałem wracać z tej pustyni – wspomina.

To były jednak kłopoty przejściowe. W 2019 roku Jakub Piątek zdobył srebrny medal w Pucharze Świata. Na przyszły Dakar jednak nie pojedzie z powodu braku pieniędzy. Jak sam wylicza, motocykle to drogi sport, udział w Rajdzie Dakar to koszt ok. 60-120 tysięcy euro, a cały sezon startów to wydatek rzędu 1,5-2,5 miliona złotych. Sportowiec szuka więc sponsorów na Dakar 2021. Jest dobrej myśli, bo – jak tłumaczy – na sukces składają się trzy czynniki: talent, ciężka praca, szczęście.

Wystąpienie Jakuba Piątka zostało nagrodzone gromkimi brawami przez uczestników spotkania licznie zgromadzonych w Auli Instytutu Informatyki UMCS.

Fot. Bartosz Proll

    Aktualności