Zróżnicowanie wzrostu cen i płac a inflacja - Projekt tłumaczeń tekstów ekonomicznych

Zachęcamy do zapoznania się z artykułem eksperckim Frana Rodrigueza z Mises Institute, w którym autor zaznacza, jak na przestrzeni ostatnich 50 lat zmieniał się stosunek wzrostu do cen do wzrostu płac w Stanach Zjednoczonych. Tekst został przetłumaczony w ramach Projektu Tłumaczeń Tekstów Ekonomicznych przez członkinie Koła Naukowego Studentów Lingwistyki Stosowanej UMCS. Projekt jest realizowany dzięki współpracy studentów z Koła Naukowego Austriackiej Szkoły Ekonomii (Wydział Ekonomiczny) oraz Koła Naukowego Studentów Lingwistyki Stosowanej (Wydział Filologiczny).

Tytuł artykułu: Czas wrócić myślami do lat 70. XX w.

Autor: Fran Rodriguez

Autorki tłumaczenia: Marta Czajka, Marcjanna Malicka, Sara Baran z Koła Naukowego Studentów Lingwistyki Stosowanej UMCS

Źródło: mises.org


Jeśli masz choć małe rozeznanie w historii gospodarczej, wiesz zapewne, że obecne czasy są dalekie od gospodarczej stabilności. Właściwie brakuje tej stabilności (pomimo tego, co twierdzą politycy i przedstawiciele banków centralnych) już od czasu zakończenia porozumienia z Bretton Woods w 1971 r. Co to oznaczało dla świata? Z racji tego, że nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, zachęcam do przeczytania artykułu opracowanego przez CATO Institute. Zgodnie z historycznymi faktami i opierając się na 1913 r. jako roku bazowym, okazuje się, że całkowita podwyżka cen wynosi mniej więcej 2 920% (1 USD w 1913 r. miał taką samą siłę nabywczą jak 29,20 USD dzisiaj). Od 1913 do 1971 r. indeks CPI wzrósł o 400% (albo o 4 punkty). Oznacza to, że ceny wzrosły czterokrotnie w ciągu 58 lat. Dla porównania, od 1971 do 2019 r. możemy zaobserwować, że indeks ten wzrósł o 21,73 punkty (albo o 2 173%) w podobnym czasie. To niemal sześciokrotnie więcej.

Wielu zwolenników Keynesizmu (i niektórzy sympatycy “wolnorynkowego” monetaryzmu) twierdzi, że to dzięki inflacji (jako austriaccy ekonomiści odnosimy się do inflacji jako wzrostu podaży pieniądza, ale ze względów praktycznych załóżmy, że za inflację uznamy ogólną podwyżkę cen) rosną także płace. Ale czy to prawda? W 1971 r., zgodnie z danymi SSA (Administracji Ubezpieczeń Społecznych w USA), przeciętne wynagrodzenie wynosiło 6 497,08 USD, a w 2019 r. 54 099,99 USD, czyli o 732,68% więcej. Tak, płace rosną, ale 3 razy wolniej niż ceny, co skutkuje znacznym zmniejszeniem się siły nabywczej pieniądza. Biorąc pod uwagę te same dane SSA, przeciętne wynagrodzenie w 1951 r. wynosiło 2 799,16 USD, czyli płace od tego samego roku do 1971 r. wzrosły o 132,11%. O ile wzrosły ceny? O 55,77%, co oznacza, że pieniądze posiadane przez pracowników miały dwukrotnie większą siłę nabywczą. Jest to duża różnica w porównaniu do tego co stało się po odrzuceniu nieidealnego stabilnego systemu pieniężnego, który mieliśmy wcześniej. Przeciętna stopa inflacji w tym czasie wynosiła 2,24%, podczas gdy od 1971 do 2019 r. było to 3,91%.

To samo w sobie powinno stanowić wystarczający dowód, że należałoby powrócić do systemu pieniężnego opartego na towarach (np. na złocie – przyp. tłum.), ale można przytoczyć więcej faktów, aby ten argument był jeszcze bardziej wiarygodny. Według danych FRED, mediana cen domów wzrosła z 25 800 USD w ostatnim kwartale przed odejściem od systemu z Bretton Woods do 327 100 USD w 2019 r., co stanowi wzrost o 1 167,83% (1 561,63% do 2022 r.), a wzrost płac pozostaje daleko w tyle. W 1971 r. samochody kosztowały średnio 2 700 USD, natomiast obecnie, odwołując się do najnowszych danych zauważamy, że średnia cena auta wynosi około 47 000 USD, czyli więcej o 1 640,74%, a podwyżki płac znowu nie nadążają za cenami. A liczy się nie tylko wzrost cen. Dług federalny Stanów Zjednoczonych Ameryki wynosił 35% PKB w 1971 r. i nigdy nie przekroczył 90% z wyjątkiem II wojny światowej (włączając w to okres powojenny). Z kolei od 1950 r. dług nigdy nie przekroczył 74% PKB, co ponownie stanowiło wyjątek, po którym znowu widoczna była tendencja spadkowa, trwająca aż do 1971 r. Tymczasem od 8 lat zadłużenie wynosi powyżej 100% PKB i wartość ta wciąż rośnie, obecnie sięgając prawie 125% PKB. Ta tabela doskonale pokazuje ten trend przed i po 1971 r.

Teraz, gdy argumenty ekonomiczne i historyczne zostały przedstawione, musimy skupić się na argumentach filozoficznych. Istnieją cztery główne powody, dla których libertarianie są przeciwni bankowi centralnemu lub podobnej instytucji, która nie popiera zdrowego pieniądza. Po pierwsze, od 1971 r. bankowość centralna zyskała ogromną władzę, a wraz z nią i rząd. Wiemy, że siła ekonomiczna zawsze może być nadużyta. Sprzeciwiamy się temu, by rząd miał więcej władzy niż powinien, więc nie możemy popierać banku centralnego. Po drugie, bank centralny ustala stopy procentowe, co jest formą gospodarki planowej. Jesteśmy przekonani, że takie rozwiązanie przynosi tylko straty. Dlatego preferujemy rynkowe stopy procentowe, które przynoszą dobrobyt i wzrost gospodarczy, ponieważ nie są odgórnie narzucane, tak jak dzieje się to obecnie. Po trzecie, dzięki doskonałemu wyjaśnieniu Murraya Rothbarda, zawartemu w jego klasycznym dziele Wielki Kryzys w Ameryce, wiemy, że drukowanie pieniędzy i sztuczne kredytowanie przedsiębiorstw prowadzi do rozpoczęcia cyklu koniunkturalnego, który zawsze kończy się recesją, czego byliśmy świadkami w przeszłości. I po czwarte, wierzymy w wolny rynek, a większość interwencji gospodarczych służy do ratowania banków, co było widoczne w 2008 r. Jest to sprzeczne z zasadą wolnej konkurencji na nieregulowanym rynku.

Można napisać na ten temat prace naukowe, ale ta ogólna, nietechniczna i łatwa do zrozumienia analiza oraz powyższe argumenty posłużą jako dobra podstawa do opowiedzenia się przeciwko obecnemu systemowi, w którym nadużywa się władzy i który wymknął się spod kontroli oraz do opowiedzenia się za systemem pieniężnym opartym na towarach. To właśnie dzięki zdrowemu pieniądzowi będziemy mieli prawdziwą gospodarkę wolnorynkową. W obecnym systemie będziemy nadal staczać się w dół, a ceny będą rosły trzykrotnie – możliwe, że nawet szybciej niż płace – co sprawi, że z każdym dniem będziemy ubożsi i bardziej zależni od rządu.


 Projekt Tłumaczeń Tekstów Ekonomicznych 2022

Studenci wybierają teksty publikowane na portalach mises.org i fee.org, które są prowadzone przez Mises Institute oraz Foundation for Economic Education – jedne z najbardziej wpływowych ekonomicznych think-tanków w USA. Następnie wskazany tekst przechodzi przez proces tłumaczenia i redakcji, by na końcu zostać opublikowany na stronie UMCS (zakładka „Nauka na UMCS”).

Dzięki temu studenci zyskują dodatkową możliwość rozwoju oraz poszerzania swoich zainteresowań. Nabywają także umiejętności w zrozumieniu i odpowiedniej interpretacji treści w języku angielskim. Do szerokiej tematyki publikowanych tekstów zaliczyć można m.in.: rynek surowców, bezpieczeństwo energetyczne, rynki finansowe, gospodarkę globalną, bankowość, cykle koniunkturalne czy inflację.  

Dobór tekstu: Aleksandra Czyrek z Koła Naukowego Austriackiej Szkoły Ekonomii UMCS

Tłumaczenie: Marta Czajka, Marcjanna Malicka, Sara Baran z Koła Naukowego Studentów Lingwistyki Stosowanej UMCS

Koordynatorzy projektu: dr Łukasz Jasiński, dr Agnieszka Potyrańska

Zdjęcie przedstawia logo Koła Naukowego Austriackiej Szkoły Ekonomii UMCSZdjęcie przedstawia logotyp Katedry Lingwistyki Stosowanej UMCS

Fot. nattanan23

    Wszystkie aktualności