Nasi absolwenci: Marcin Słowikowski

Jeszcze na studiach zacząłem pracę w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, w którym zakotwiczyłem się na całe pięć lat. W ubiegłym roku do zmiany miejsca pracy skusiły mnie Warsztaty Kultury w Lublinie, gdzie obecnie pełnię funkcję kierownika Działu Komunikacji i Marketingu.

Warsztaty Kultury to wyjątkowe miejsce, inspirujący ludzie i nieszablonowe pomysły – instytucja, która zmieniła oblicze Lublina takimi wydarzeniami jak Noc KulturyCarnaval Sztuk-Mistrzów czy Jarmark Jagielloński. Praca tam to uczestnictwo w niezwykłym procesie kulturotwórczym, prawdziwym tyglu koncepcji, idei i temperamentów, których mieszanka daje niepowtarzalne rezultaty. Moim zadaniem jest sprawiać, aby działania instytucji były jak najbliższe ludziom, a informacje o nich docierały jak najdalej, a także znajdować dla nich wsparcie ze strony innych podmiotów.

Jeszcze w czasie studiów na Kulturoznawstwie wpadłem w wir fantastyki, w który wciągnął mnie działający w owych czasach na UMCS Studencki Klub Miłośników Fantastyki i Gier Fabularnych „Grimuar”. Od tamtej pory byłem zaangażowany w organizację mniejszych i większych eventów fantastycznych, takich jak tyciKON, czyli Minispotkania z Fantastyką podczas Kozienaliów, Lubelski Zlot Miłośników Steampunka „Lost Days”Festiwal Fantastyki Falkon, a ostatnio cykl szkoleń LubLarp. Tę działalność, głównie wolontariacką, traktowałem zawsze na równi z działalnością zawodową.

Studia były dla mnie czasem, który ukształtował moje myślenie o ludziach i świecie, otworzył na wiele spraw, skonfrontował z bardzo różnymi osobami, spośród których część mogę stawiać sobie za wzór, a część za życiową przestrogę. Kulturoznawstwo nauczyło mnie patrzeć na otaczającą rzeczywistość przez bardzo różne pryzmaty i dystansować się do niej, interpretować niektóre procesy, ale przede wszystkim wyrobiło we mnie potrzebę zadawania pytań i ciekawość świata. Wiedza zdobyta na studiach przydaje mi się na każdym kroku: od codziennych rozmów przy piwie po dalekie podróże.

Najmilej z czasu studiów wspominam tę specyficzną atmosferę, która panowała na kulturoznawstwie, gdzie każdy student był indywidualnym i dookreślonym bytem, intrygującą osobowością z silnymi poglądami, każdy był inny i każdy był sobą. Te zupełnie różne światy ścierały się, ewoluowały, podbijały inne lub upadały. Jedne oddalały się od siebie, inne przyciągała swoista grawitacja.

(Fot. Natalia Giza).

    Aktualności

    Data dodania
    7 listopada 2015