Zakład Malarstwa II

Kierownik zakładu: Prof. Tomasz Zawadzki

Zakład prowadzi zajęcia z przedmiotów malarstwo i rysunek, oraz obsługę plenerów na kierunkach Grafika, Edukacja Artystyczna i Malarstwo).

1. Zajęcia z malarstwa na I, II, III, IV, V roku na kierunku Edukacja Artystyczna, w systemie dziennym i zaocznym.
2. Zajęcia z malarstwa na I i II roku na kierunku Grafika, w systemie dziennym i wieczorowym.

Działalność artystyczna w zakresie malarstwa sztalugowego (głównie techniki olejne i akrylowe), instalacji oraz performens. Realizowany temat badawczy: Malarstwo jako generator i nośnik wartości estetycznych i treściowych w epoce postindustrialnego konsumpcjonalizmu.

KILKA UWAG O MALARSTWIE…

Sztuki plastyczne, zwane kiedyś pięknymi, a obecnie coraz powszechniej wizualnymi nieustannie poszerzają gamę środków wyrazu (mediów) zacierając jednocześnie różnice między nimi. Na przełomie 2006 i 2007 roku byliśmy jednak świadkami kilku ważnych wystaw zawierających w tytule słowo malarstwo. Wystawy zapowiadane jako wydarzenia cykliczne; Malarstwo polskie XXI wieku (Narodowa Galeria Sztuki Zachęta w Warszawie), Nowe Tendencje w Malarstwie Polskim (Galeria Miejska BWA w Bydgoszczy), a najbardziej REKONESANS Malarstwa (Górnośląskie Centrum Kultury w Katowicach) sankcjonują obecność nowych mediów (fotografia, wydruki, wideo, komputer) w obrębie tej klasycznej dyscypliny sztuki. Obok obrazów malowanych farbami na płótnie (rzecz jasna przeważających na wymienionych wystawach, których autorów nie sposób tu wszystkich wymienić - odsyłam do katalogów tych wystaw) można było zobaczyć prace wykonane bez użycia farby i pędzla, między innymi; obiekty (narzędzia malarza) Kamila Stańczaka (absolwenta i pracownika Wydziału Artystycznego UMCS), wideo Michała Stachyry (absolwent WA), wydruki Marka Glinkowskiego i Karoliny Kowalskiej, instalację multimedialną Roberta Liska a także prace łączące różne media jak choćby wideoobrazy Dominika Lejmana. Czwarta wystawa; Nowi Dawni Mistrzowie (Muzeum Narodowe w Gdańsku, Oddział Sztuki Współczesnej - Pałac Opatów w Oliwie), przygotowana przez Donalda Kuspita, amerykańskiego krytyka i teoretyka sztuki o radykalnych poglądach, prezentowała obrazy (również rzeźby) o manifestacyjnie klasycznej (wręcz akademizującej - w sensie XIXwiecznym) formie. Wszystkie te pokazy, niemal równoczesne, odbiły się szerokim echem w pismach branżowych skłaniając ich redaktorów do wnikliwych analiz kondycji i statusu współczesnego malarstwa w Polsce (i na świecie). Kilka konstatacji; -malarstwo istnieje i ma się dobrze mimo rozkwitu innych form wypowiedzi twórczej, -o jakości malarstwa nie decyduje rodzaj użytej techniki, tak jak o jakości sztuki w ogóle nie decyduje kategoria medium, -istotę malarstwa doskonale może przekazać inny nośnik, np. wideo (prace Lecha Majewskiego czy Bila Violi - niedawno pokazane w Zachęcie), -farby i płótno wciąż pozwalają na nowe, interesujące rozwiązania, -malarstwo niczego nie musi, -przeżyliśmy już wiele końców malarstwa, tak jak przeżyliśmy wiele końców świata głoszonych przez przepowiednie, a nowe pokolenia artystów nadal malują, przyciągane tajemniczym magnetyzmem tej jednej z najstarszych form twórczości plastycznej. Wielkie wystawy malarstwa pojawiają się w zbiorowej świadomości dość regularnie. Wystarczy wspomnieć, na scenie krajowej; Arsenał z 1955 roku, wystawy Nowych Dzikich z przełomu lat 70-tych i 80-tych czy Najgroźniejsze Pędzle (Muzeum Narodowe w Warszawie o/Królikarnia, 2001). Również na arenie międzynarodowej; Zeitgeist (Martin Gropius Bau w Berlinie w 1982), Identita e Alterita, (Wenecja 1995 r.), Pittura/Painting; From Rauschenberg to Murakami 1964-2003 (Biennale Weneckie 2003), czy też cykl The Triumph of Painting (z planowaną na 2008 rok trzecią odsłoną) realizowany przez megakolekcjonera Charlsa Saatchiego w Londynie. Obraz sztuki nieustannie się zmienia. Powstają nowe możliwości technologiczne i artyści po nie sięgają. To naturalna kolej rzeczy. Udział malarstwa w ogólnym kształcie sztuki kreowanym przez wielkie instytucje i festiwale zmniejsza się. Wzrasta zarazem jego elitaryzm. Trudno sobie jednak wyobrazić całkowity zanik tej uświęconej tradycją formy ekspresji. Może dlatego, że życie społeczne, kultura, zdominowana przez dynamiczne media (jak obraz filmowy, telewizja, a ostatnio również cyberprzestrzeń) potrzebuje zatrzymania, chwili namysłu. Czegoś, co malarstwo z pewnością oferuje. Malarstwo nie jest rzecz jasna zjawiskiem wyrwanym z kontekstu. Nie zamyka się we własnym getcie. Współistnieje z innymi formami wypowiedzi artystycznej na równych prawach. Nie jest wiodącym medium, ale chyba żadne takim nie jest. Takie są prawa demokracji, które regulują i tę dziedzinę ludzkiego życia. Świadczą o tym wielkie wydarzenia artystyczne takie jak Wenecja, Kassel, a ostatnio również Berlin i Praga, także targi sztuki, FIAC, ArtBasel, ViennaFair i wiele innych, także w Polsce; Łódź Biennale czy Targi Sztuki w Poznaniu, w których wielorakość postaw i różnorodność formalna jest wartością nadrzędną (oczywiście jeśli pominiemy ich aspekt rynkowy). W tym kontekście kształcenie na kierunkach malarskich w akademiach i na uniwersytetach wydaje się całkowicie zasadne. Liczba kandydatów na tego rodzaju studia znacznie przewyższa ilość oferowanych miejsc. To fenomen nie tylko polski. Wystarczy przywołać szkoły niemieckie w Dusseldorfie, Hamburgu czy Lipsku jako najbardziej wyraziste przykłady. Rodzi się logiczne pytanie; jak to robić? Odpowiedź wydaje się być równie logiczna; nie ma uniwersalnej recepty, może poza jedną - różnorodność. Tak jak sztuka w ogóle biegnie wieloma torami, również malarstwo nie daje się zunifikować. Każda wrażliwość poszukuje własnej formy. Struktura szkół artystycznych, przy uwzględnieniu tej różnorodności, daje się sprowadzić do pewnej stałej trzybiegunowości: miejsce - nauczyciel - student. Pierwszy biegun, miejsce, w sensie topograficznym zdaje się tracić na znaczeniu w dobie globalnej komunikacji. Jednakże, biorąc pod uwagę znaczenie bezpośredniego kontaktu ze sztuką, oferta wystawiennicza np. stolicy jest znacznie większa niż mniejszych ośrodków, a student nie zawsze może sobie pozwolić na zwiedzanie wystaw prezentowanych w odległych galeriach. Miejsce to również, a raczej nade wszystko określona grupa artystów-pedagogów. Nie bez znaczenia jest też infrastruktura szkoły - warunki lokalowe (nie da się ukryć, że w naszej jest pod tym względem wiele do zrobienia). Dwa kolejne, chyba najistotniejsze bieguny to nauczyciel i student. Dyskusje nad cnotami studentów i nauczycieli trwają w kuluarach szkół artystycznych oraz na forum publicznym. Należy tu wymienić rozmowy inicjowane przez nieżyjącego już Zbyluta Grzywacza oraz Jacka Waltosia w krakowskiej ASP (publikowane w Zeszytach Naukowo-Artystycznych Wydziału Malarstwa, 2003), podobne dyskusje prowadzone na ASP w Poznaniu z inicjatywy Janusza Marciniaka (2005), konferencję Polskie Szkolnictwo Artystyczne dzieje - teoria - praktyka, zorganizowaną w Warszawie i opublikowaną z okazji 100-lecia tamtejszej ASP (2004) z ważnymi wystąpieniami Jacka Sempolińskiego, Grzegorza Kowalskiego i innych, oraz lubelskie Forum Sztuka - Edukacja, którego kolejna edycja przypada na jesień 2007 roku. Przyczynkiem do dyskusji nad problematyką nowej dydaktyki stanie się zapewne sesja pn. Transgresja wyobraźni przygotowywana również na jesień tego roku przez lubelską Galerię Białą z okazji X-lecia Młodego Forum Sztuki z udziałem zaproszonych artystów - pedagogów z Krakowa, Warszawy, Gdańska, Poznania i Torunia. Należy żywić nadzieję, że dziesiąta rocznica istnienia Wydziału Artystycznego i trzydziesta piąta rocznica wyższego kształcenia artystycznego w Lublinie stanie się okazją do rzeczowych dyskusji nad tą problematyką również w naszym środowisku. II st. Mikołaj Smoczyński.

Pracownicy:

prof. zw. Tomasz Zawadzki

prof. zw. Adam Styka

dr hab. Sławomir Toman

prof. nadzw. Krzysztof Bartnik

dr Piotr Korol

dr Adam Skóra